Kościół ostrzega przed pierścieniem Atlantów

"Zrobiłam sobie przymiarkę na palec i doznałam uczucia, że pierścień jest w końcu na właściwym miejscu. Oczywiście zdjęłam go, ale odkąd jest pod moim dachem, odczuwam niepokój. Zaczynają się we mnie budzić na nowo obsesyjne myśli. Ciągnie mnie do zniszczenia pierścienia, a z drugiej strony blokada przed zrobieniem tego. Muszę to zrobić... Muszę ostatecznie go zniszczyć, aby już nikomu nie wyrządzał krzywdy. Być może część z Was myśli, że nie wierzy w te bzdury i nosi sobie pierścień. Tacy ludzie sami na siebie sprowadzają zgubę. Nie musicie w to wierzyć, pierścień i tak bardzo szkodzi. Udało mi się go rozwalić ostatecznie młotkiem i wrzucić do płynącej rzeki i w końcu odczułam ulgę"

To straszne. Ciekawe czy podbnie ta Pani ma krzyżykami i medalikami? Może to tylko alergia? Gazeta mogłaby poszukać sobie ważniejszych tematów, a nie podkradać chleb Gościowi Niedzielnemu.

Dobrze żarło, ale zdechło

W ubiegłym roku do polskich seminariów diecezjalnych zgłosiło się 687 kandydatów. To niewiele mniej niż w 2008 r., kiedy naukę zaczęło 695 młodych mężczyzn. Jednak Krajowa Rada Duszpasterstwa Powołań alarmuje, że po raz pierwszy od lat liczba alumnów polskich seminariów diecezjalnych spadła poniżej 4 tys. Tradycyjnie największym "zagłębiem powołaniowym" okazało się seminarium tarnowskie (42 kandydatów), po nim katowickie i krakowskie - po 27 chętnych.

Ale szeregi przyszłych księży topnieją regularnie. W ciągu ostatnich lat - prawie o 30 proc. Jeszcze w 2006 r. na pierwszy rok w seminariach zgłosiło się 1029 osób. Seminaria były oblężone w 2005 r., mówiono wtedy o "efekcie Jana Pawła II" - po jego śmierci powołanie poczuło aż 1145 młodych ludzi, do seminariów zgłaszało się nieraz dwa razy więcej chętnych niż zwykle.

Prestiżowa nagroda dla dyrektora Radia Maryja Za umacnianie rodzin

Nagroda dotąd trafiała do osób świeckich, które działają na rzecz umacniania rodziny. W Roku Kapłańskim laureatem został kapłan - twórca Radia Maryja, bez którego nie byłoby także wielkiej Rodziny Radia Maryja.
- Ta nagroda jest wyzwaniem i kolejnym znakiem dla całej Rodziny Radia Maryja. Tak to odbieram. Jest to nagroda dla Rodziny Radia Maryja, dla wszystkich, którzy ją tworzą. Byłoby nieporozumieniem, gdyby laury spoczęły na jednej osobie. Radio Maryja istnieje dzięki łasce Bożej i pracy wielu ludzi - powiedział "Naszemu Dziennikowi" głęboko wzruszony o. Tadeusz Rydzyk CSsR.
 
Nie wiem czy śmiać się czy płakać z tego powodu...

Grzech - Racjonalista

Kościół przez wieki kategorycznie odmawiał pochowku z asystą księdza osobom nieochrzczonym, a nawet pochowku na poświęconej, cmentarnej ziemi. Zmuszało to wierzących do jak najszybszego chrztu ich noworodków w obawie o możliwość wiecznego potępienia w przypadku ich zgonu i niemożność godnego pogrzebu. Kościół zapewnił sobie tym sposobem regularny napływ wiernych, niemających żadnego wpływu na swój wybór.

Ci mali wierni zaczynają być indoktrynowani już od momentu, w którym zaczynają mówić. Mamy i babcie uczą ich paciorka, straszą diabełkami, piekłem i zapewniają, że opiekuje się nimi Anioł Stróż, a po śmierci, o ile nie będą grzeszyć, pójdą do nieba. Te zaszczepiane od niemowlęctwa nauki nie mogą nie pozostawiać śladów na psychice wiernego. Obowiązek uczestniczenia w mszach, regularne odmawianie modlitw, tradycje takie jak dawanie dzieciom prezentów z okazji Bożego Narodzenia (któż nie rozczula się na myśl o Wigilii?), przyczyniają się do utrwalania tych wierzeń i lęków.

Doskonały artykuł, polecam lekturę całości.

Matka boża obajwiła się na czipsie

A Boston woman claims she’s found a potato chip with what appears to be the image of the Virgin Mary on it.

Jane Symington says she discovered the edible Virgin Mary lookalike while chomping down a bag of Lay’s potato chips on Friday afternoon. As you may recall, in December, an Arizona woman said she found the image of the mother of Christ in a pancake. Symington plans to put the chip on eBay.

Heaven help us!

 

Młodzi katolicy przeciw lateksowi

Młody chciał jeść. Przygotowałem więc butelkę, nakręciłem na nią smoczek. I podałem mu. Pierwszy odruch był właściwy. Pociągnął, raz drugi. Potem spróbował chwycić smoczek, tak jak chwyta się pierś mamy. A gdy zrozumiał, że to guma, to na jego twarzy pojawił się wyraz absolutnego obrzydzenia. Nie zdziwienia, nie zaskoczenia, nawet nie rozpaczy, tylko pełnego obrzydzenia. - Gumę mi dajecie. A gdzie pierś - zdawały się mówić jego oczy.

Nie śmieje się z Terlikowskiego - Śmieje się z nim :) Od dawna uwarzam, że pan Terlikowski i Pani Najnfeld to jeden z najzabawniejszych kabaretów w Polsce - tylko jakoś przez publiczność po za studiem Pospieszalskiego - tacy niedocenieni.

p.s. Tytuł zachowałem w oryginale.

Uwaga to niestety nie żart

To projekt zmian w konstytucji wg. PiS

Przejście z III do IV RP polega m.in. na wymazaniu kilku zasad: - deklaracji, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym; - sformułowania, że władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych; - zapisu, że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

A co się pojawiło? Prezydent przestał być częścią władzy wykonawczej, a stał się kimś w rodzaju "ojca narodu". Wybierany w wyborach powszechnych ma otwartą drogę do rządzenia za pomocą referendum. Może bowiem rozpisać plebiscyt w sprawie proponowanego przez siebie projektu ustawy, a jeśli naród powie tak, Sejm musi - pod groźbą rozwiązania - taką ustawę przyjąć.

Prezydent byłby przewodniczącym rady sądownictwa oraz zwierzchnikiem Służby Cywilnej. Wojnę o krzesło - czyli kto ma reprezentować Polskę na szczytach Unii - projekt rozstrzyga tak, że prezydent może jechać na dowolny szczyt, wskazuje też, kto z rządu ma mu towarzyszyć.

Prezydent może nie powołać premiera lub ministra, jeśli jest "uzasadnione podejrzenie, że nie będzie przestrzegać prawa albo jeżeli przeciwko powołaniu przemawiają ważne względy bezpieczeństwa państwa". Pozycja premiera rośnie, ale tylko w ramach rządu - może wydawać ministrom wiążące wytyczne. Sejm liczy 360 posłów, a Senat - 50 senatorów. Sejm traci możliwość odwołania ministra.

Projekt pisała partia konserwatywna, konstytucja zaczyna się więc od invocatio dei: "W imię Boga Wszechmogącego!".

Rota przysięgi prezydenckiej - a także tej składanej przez premiera, ministrów i parlamentarzystów - kończy się słowami: "Tak mi dopomóż Bóg". Projekt zezwala na odstąpienie od tej formuły. To odwrotnie niż w obecnej konstytucji, która pozwala dodać: "Tak mi dopomóż Bóg".

W projekcie jest ochrona życia "od poczęcia do naturalnej śmierci".

PiS chce dać prawo "ochrony obecności symboli i pamiątek kulturalnych i religijnych istniejących w sferze publicznej", co jest następstwem wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie krzyża we włoskiej szkole.

PiS przesądza, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Zabezpiecza się przed możliwością uznawania przez Polskę związków zawartych w innych państwach: "Władze publiczne nie regulują spraw par niemałżeńskich ani nie prowadzą ich ewidencji".

To coś spłodziła druga siła w parlamencie - niestety dość ideowo bliska swoim niedawnym kolegom z AWS czyli obecnie PO - czas się bać?