Laurka dla katechety.
Młodzież nie była np. zainteresowana udziałem w konkursach biblijnych i olimpiadach wiedzy katolickiej. Etapy szkolne konkursów nie odbywały się, bo nie było chętnych. Jednego roku wytypowałem dwóch uczniów do udziału w konkursie biblijnym do etapu diecezjalnego, ale zastrzegli, żeby nie mówić o tym w klasie. Dziś nie ma z tym problemu, w naszej szkole zgłasza się do udziału w olimpiadach od 20 do 30 uczniów – dodaje. Rekordzistą w sukcesach katechetycznych i w liczbie laureatów olimpiad w diecezji częstochowskiej jest ks. Wojciech Pelczarski, który w tym roku otrzymał dwa znaczące wyróżnienia – Medal Komisji Edukacji Narodowej i Nagrodę Ministra Edukacji Narodowej. To świadczy o tym, że praca katechetyczna jest doceniana....
Przyznaje, że powrót katechezy do szkoły uprościł dzieciom i młodzieży udział w katechezie. – Patrząc na dzisiejsze trudne wychowawczo czasy, można stwierdzić, że wielu uczniów nie dotarłoby do salki, a dzięki religii w szkole mają szansę niezagubienia i pogłębienia swojej wiary – mówi. – Trzeba podkreślić, że ewangelizacja odbywa się nie tylko na lekcjach religii, ale również na przerwie, bo szkoła jest doskonałym terenem misyjnym – uważa Halina Pelc, która przez 4 lata katechizowała w salce parafialnej, zanim zaczęła pracę w szkole.
No cóż, taką sobie ładną laurkę wystawili katecheci. Ciekawie się to czyta. Taka próba podbicia zaufania do księdza czy katechety. W sumie jak ostatnio czytałem o tym ile to młodych ludzi uczęszcza do kościoła to nie dziwię się wcale, że próbują tutaj wmówić ludziom, że młodzież garnie się do boga. A tak swoją drogą to mierzi mnie to całe gadanie o spotkaniu z bogiem gdziekolwiek. Chodziłem przez kilka lat na lekcje religii w szkołach i jakoś żadnego boga tam nie spotkałem nigdy. Nie słyszałem też żeby ktokolwiek go spotkał gdziekolwiek. Ci co twierdzą, że go widzieli jakoś nigdy nie mogli tego udowodnić.
Druga sprawa, że strasznie irytujące jest to, że rodziców, którzy wyznają inne wartości niż katolickie, nazywa się "nieodpowiedzialnymi". Powiedziałbym nawet, że to nie tyle irytuje co nawet oburza a wręcz wkurwia. Że niby osoby, które próbują indoktrynować młode umysły za pomocą religii i wmawiać młodym ludziom, że nie potrzeba dowodu na istnienie nadprzyrodzonych istot, są bardziej odpowiedzialni?
Link podesłała Kasia.