Z całej rozmowy wyłania się pewien specyficzny obraz KRK jako instytucji, która chowa się za murem milczenia, bo doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że taki mur najdłużej się utrzyma. Natomiast wszelkie próby otwartego i sprawiedliwego załatwienia tego problemu mogą tylko i wyłącznie pogorszyć stan KRK w świadomości opinii publicznej. Owszem, otoczenie się murem milczenia niczego tak naprawdę nie zmieni, ale dzięki temu unika się trudnych decyzji, a taki mur wytrzyma więcej niźli wyjście z otwartą przyłbicą w tłum ludzi, domagających się sprawiedliwości. Jako instytucję biznesową doskonale rozumiem KRK. Niestety KRK przypisuje sobie prawo do rozstrzygania sporów moralnych najwyższego kalibru, a tu okazuje się, że zbudowany jest z ludzi pełnych słabości i namiętności, takich samych jak "owieczki", które paść powinni.
W dalszej części wywiadu prof. Podemski twierdzi, że na dłuższą metę taktyka chowania głowy w piasek nie będzie skuteczna. Śmiem się nie zgodzić z panem profesorem, bo należałoby najpierw zdefiniować o jak długą "metę" chodzi. Raczej jeszcze za życia naszych dzieci a może i wnuków nie zmieni się to diametralnie. Owszem, będzie inaczej, ale nie będą to prawdziwe zmiany. KRK jest zbyt skostniały, i jeszcze długa droga przed nim, żeby faktycznie zaczął być instytucją wsparcia publicznego. Nooo, chyba, że znowu będzie jakiś komunizm czy inna franca, która zmusi ludzi do bycia w opozycji i skierowania się w stronę Kościoła. Ale to nadal nie będzie to samo o co postuluje profesor.
I jeszcze jeden przykład ludzkiej twarzy boskiego dziedzictwa:
Czy sprawa abp. Paetza czegoś Kościół nauczyła? - Mam wrażenie, że nie. Kościół nadal reaguje tak samo. Przykłady molestowania dzieci - np. przez proboszcza z Tylawy czy księdza ze Szczecina - pokazują, że najpierw Kościół milczy, potem odpiera wszystkie zarzuty i atakuje tych, którzy je stawiają. Wreszcie hierarchowie załatwiają sprawy po cichu, na przykład przenosząc podejrzanego do innej parafii.
i konkluzja:
Przebieg afery abp. Paetza pokazuje, że Kościół wcale nie jest instytucją nie z tej ziemi, ale że podlega takim samym zasadom, w tym patologiom, jak inne instytucje autokratyczne i hierarchiczne. Błąd tkwi chyba w konstrukcji tej hierarchicznej instytucji, która ułatwia odrzucenie oskarżeń i unikanie spraw niewygodnych.
(...)
Demokratyzacja Kościoła, dopuszczenie wiernych do współudziału, jest niezbędna. Skutki afery Paetza Kościół będzie być może odczuwał przez długie lata. Warto zwrócić uwagę na kilka liczb. Według oficjalnych danych Kościoła katolickiego liczba osób chodzących do kościołów spada. Nigdy się nie dowiemy, ilu Polaków przestało chodzić do kościoła dlatego, że wolą wybrać się niedzielę do centrum handlowego, a ilu z powodu Radia Maryja albo właśnie ze względu na sprawę abp. Paetza.
Pod którą podpisuję się obiema rękami.