W którą stronę miesza Kościół?

Kolejny dość ciekawy artykuł w Wyborczej.

Przewodniczący Episkopatu nie życzy narodowi rozkładu, dlatego chce, by Radio Maryja było wspierane "nie tylko przez ludzi dobrej woli, ale także przez państwo".

To może się udać, w końcu "zbliżają się wybory parlamentarne, trzeba pamiętać, że zawsze w takich sytuacjach czynimy krok do przodu lub do tyłu. To nieprawda, że w morzu bezprawia prawodawczego nie można znaleźć ludzi, by uchwalić takie rozwiązania legislacyjne, które nie tylko mają za cel powstrzymać zło, ale i wychowywać Naród do właściwych wyborów".

Bp Adam Lepa też jest za wychowywaniem narodu. "Mieszanie się Kościoła do polityki jest mitem pochodzącym z arsenału propagandy bolszewickiej. Jest rzeczą zrozumiałą, że wpływami ewangelizacji Kościół powinien obejmować także świat polityki" - pisze.


Wszystkie te mądrości są efektem kolejnej radiomaryjnej pielgrzymki gdzieś tam. Nie ma to jak obalanie mitów. Kościół musi się do polityki mieszać, bo przecież nie może zmienić wszystkiego na obraz i podobieństwo swoje. Dopiero wtedy jego święta praca zostanie zakończona. Obawiam się tylko, że KRK nigdy nie nachapie się wystarczająco dużo władzy i kasy, żeby powiedzieć sobie "Dość." Pierwotna mentalność bycia lepszym od wszystkich zawsze będzie wyłaziła i poszukiwała tych "gorszych" do ukarania. Nigdy nie będzie tak, żeby każdy katolik był dość godny, żeby go jeszcze mocniej nie przycisnąć.

No zobaczymy co oni tam wymyślą w nadchodzącej przyszłości. Coraz mocniej korci mnie żeby sobie jednak wyrobić paszport....

Na Rydzyka polityczne ataki telefoniczne.

Od drugiego tygodnia kwietnia br. Radio Maryja jest przedmiotem szczegółowo zaplanowanego ataku politycznego w ramach walki z religią pod pozorem stworzenia wrażenia, że jest to grupa STALKERÓW, którzy całkowicie blokują telefony Radia Maryja i uniemożliwiają naszym Słuchaczom dodzwonienie się do Radia, jak też uniemożliwiają dziennikarzom naszego Radia uzyskanie jakichkolwiek informacji z zewnątrz. Jako społeczna rozgłośnia radiowa pełnimy ważną rolę w życiu naszych Słuchaczy, pozwalając im na zadawanie pytań, wypowiadanie się na antenie, jak też na podawanie istotnych komunikatów przekazywanych nam za pośrednictwem telefonów. A więc atak tych "nieznanych sprawców" działających z pobudek politycznych - bo nie dotyczy to innych stacji radiowych, tylko stacji katolickiej - jako grupa STALKERÓW uniemożliwia nam pełnienie naszej roli społecznej, narusza prawa naszych Słuchaczy do wypowiedzi i uderza w wolność słowa gwarantowaną przez Konstytucję RP i Ustawę o radiofonii i telewizji.

No cóż, nie da się ukryć, że sprawa jest poważna. Ja proponuję jeszcze otoczyć RM modlitwą i różańcem. Podobno to najlepsze remedium na wszelkie problemy.

Cały list otwarty do prokuratora znajdziecie tutaj.

Uwaga to niestety nie żart

To projekt zmian w konstytucji wg. PiS

Przejście z III do IV RP polega m.in. na wymazaniu kilku zasad: - deklaracji, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym; - sformułowania, że władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych; - zapisu, że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

A co się pojawiło? Prezydent przestał być częścią władzy wykonawczej, a stał się kimś w rodzaju "ojca narodu". Wybierany w wyborach powszechnych ma otwartą drogę do rządzenia za pomocą referendum. Może bowiem rozpisać plebiscyt w sprawie proponowanego przez siebie projektu ustawy, a jeśli naród powie tak, Sejm musi - pod groźbą rozwiązania - taką ustawę przyjąć.

Prezydent byłby przewodniczącym rady sądownictwa oraz zwierzchnikiem Służby Cywilnej. Wojnę o krzesło - czyli kto ma reprezentować Polskę na szczytach Unii - projekt rozstrzyga tak, że prezydent może jechać na dowolny szczyt, wskazuje też, kto z rządu ma mu towarzyszyć.

Prezydent może nie powołać premiera lub ministra, jeśli jest "uzasadnione podejrzenie, że nie będzie przestrzegać prawa albo jeżeli przeciwko powołaniu przemawiają ważne względy bezpieczeństwa państwa". Pozycja premiera rośnie, ale tylko w ramach rządu - może wydawać ministrom wiążące wytyczne. Sejm liczy 360 posłów, a Senat - 50 senatorów. Sejm traci możliwość odwołania ministra.

Projekt pisała partia konserwatywna, konstytucja zaczyna się więc od invocatio dei: "W imię Boga Wszechmogącego!".

Rota przysięgi prezydenckiej - a także tej składanej przez premiera, ministrów i parlamentarzystów - kończy się słowami: "Tak mi dopomóż Bóg". Projekt zezwala na odstąpienie od tej formuły. To odwrotnie niż w obecnej konstytucji, która pozwala dodać: "Tak mi dopomóż Bóg".

W projekcie jest ochrona życia "od poczęcia do naturalnej śmierci".

PiS chce dać prawo "ochrony obecności symboli i pamiątek kulturalnych i religijnych istniejących w sferze publicznej", co jest następstwem wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie krzyża we włoskiej szkole.

PiS przesądza, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Zabezpiecza się przed możliwością uznawania przez Polskę związków zawartych w innych państwach: "Władze publiczne nie regulują spraw par niemałżeńskich ani nie prowadzą ich ewidencji".

To coś spłodziła druga siła w parlamencie - niestety dość ideowo bliska swoim niedawnym kolegom z AWS czyli obecnie PO - czas się bać?

In vitro, etyka, polityka i biskupi.

Oni oczywiście się do polityki nie mają zamiaru wtrącać:

Przez dwa dni biskupi będą rozmawiać o różnych sprawach. Wczoraj było m.in. o in vitro. - Kościół jest zainteresowany etyką, a nie polityką, staramy się utrzymać tę linię niezależnie od programów partyjnych - mówił dziennikarzom abp Michalik.

a wcześniej:

Potem rozpoczęło się zebranie. W otwierającym je przemówieniu abp Michalika padły ostre słowa pod adresem polityków. Zarzucił im, że zajmują się kampanią przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi, a nie dostrzegają problemów społecznych - np. lekceważenia warunków pracy górników, problemów ze stoczniami. Ubolewał nad "zanikiem kultury języka i jego brutalizacją".

Jak widać, zupełnie się polityką nie zajmują :)

 Biskupi o in vitro i hazardzie.

Zajęliby się może czarnymi owcami w swojej firmie/partii ;-) Ale na taki ruch brakuje im jaj.