A mówią, że nie ma edukacji seksualnej w szkołach!

Nie modliłem się, przeklinałem, sięgałem po narkotyki, onanizowałem się, współżyłem z chłopakiem, z dziewczynką, nie chciałem rozmawiać z rodzicami o sprawach związanych z życiem małżeńskim - z takich grzechów mają się spowiadać w Oświęcimiu 8-letnie dzieci przystępujące do pierwszej komunii.

A tu proszę jak księża katecheci dbają o dzieci już od drugiej klasy. Nawet o gejach wiedzą,że są be... tzn. grzeszni.

Tak dyskutuje ksiądz

Media_httpbigazetaplim97373z7373429xkswojciechziebawreczyldziecinneprezentytrojcejpg_zhigdwgfowhgpch

Na zakończenie debaty o krzyżach w XIV LO we Wrocławiu ks. Zięba wręczył prezenty uczniom, którzy wywołali szkolną dyskusję. Tomkowi i Arkowi po pistolecie na baterie, Zuzanna dostała różowego pluszowego misia. Prezenty się nie spodobały - obdarowani zostawili je na ławce.

Poniżanie, trywializowanie, wyśmiewanie - daleko na tym się nie zajedzie, ale jak widać jest to jedyny pomysł jaki ma kościół na dyskusje ze swoimi przeciwnikami. Bardzo dobrze.

No i się zaczęło pisanie petycji w sprawie krzyży...

Dyrektor się nie ugiął a trzech uczniów będzie walczyło w słusznej sprawie. Sam nie wiem co o tym myśleć. Zastanawiam się na ile chodzi faktycznie o uczucia religijnych tych 3 młodych ludzi a na ile o chęć pokazania się... Z drugiej strony w końcu każdemu wolno. Szkoda tylko, że nie udało im się przekonać większej ilości ludzi do tego pomysłu. Miałoby to wtedy większy sens, bo tak, to to trochę na farsę mi zakrawa.

Brak seksu lepszy niż seks

Jaka edukacja seksualna jest skuteczna? Dyskusja pod tym hasłem odbyła się w siedzibie Episkopatu Polski. Seksuologów nie zaproszono.

W Episkopacie Polski w zaufanym gronie "ekspertów" katolickich radzono jak edukować młodzież, wyszło na to, że zamiast edukować lepiej namawiać do abstynencji. W sumie spoko, bo sam jestem zdania, że dzieci nie powinny podejmować współżycia - problemem niestety jest to, że dzieci je podejmują, a za sprawą wpływu kościoła na edukację nie są wyposażone w żadną wiedzę dotyczącą antykoncepcji oraz przede wszystkim zapobieganiu zakażeń chorobami wenerycznymi, nie mają także żadnej wiedzy o seksualności człowieka (bo kościół udaję, że czegoś takiego nie ma) i to jest prawdziwy problem, bo nie każde dziecko uda się namówić do abstynencji.

W mojej opinii właściwy model edukacji powinien polegań na namawianiu do wstrzemięźliwości seksualnej (w oparciu o wiedzę medyczną, a nie na zasadzie, że "dopiero po ślubie") oraz do przekazywania informacji dotyczącej antykoncepcji. Niestety na taki model kościół jest za bardzo zacofany, więc lepiej niech trzyma się z daleka od edukacji seksualnej, bo przyniesie więcej szkód, niż pożytku.

Laurka dla katechety.

Młodzież nie była np. zainteresowana udziałem w konkursach biblijnych i olimpiadach wiedzy katolickiej. Etapy szkolne konkursów nie odbywały się, bo nie było chętnych. Jednego roku wytypowałem dwóch uczniów do udziału w konkursie biblijnym do etapu diecezjalnego, ale zastrzegli, żeby nie mówić o tym w klasie. Dziś nie ma z tym problemu, w naszej szkole zgłasza się do udziału w olimpiadach od 20 do 30 uczniów – dodaje. Rekordzistą w sukcesach katechetycznych i w liczbie laureatów olimpiad w diecezji częstochowskiej jest ks. Wojciech Pelczarski, który w tym roku otrzymał dwa znaczące wyróżnienia – Medal Komisji Edukacji Narodowej i Nagrodę Ministra Edukacji Narodowej. To świadczy o tym, że praca katechetyczna jest doceniana.
...
Przyznaje, że powrót katechezy do szkoły uprościł dzieciom i młodzieży udział w katechezie. – Patrząc na dzisiejsze trudne wychowawczo czasy, można stwierdzić, że wielu uczniów nie dotarłoby do salki, a dzięki religii w szkole mają szansę niezagubienia i pogłębienia swojej wiary – mówi. – Trzeba podkreślić, że ewangelizacja odbywa się nie tylko na lekcjach religii, ale również na przerwie, bo szkoła jest doskonałym terenem misyjnym – uważa Halina Pelc, która przez 4 lata katechizowała w salce parafialnej, zanim zaczęła pracę w szkole.

No cóż, taką sobie ładną laurkę wystawili katecheci. Ciekawie się to czyta. Taka próba podbicia zaufania do księdza czy katechety. W sumie jak ostatnio czytałem o tym ile to młodych ludzi uczęszcza do kościoła to nie dziwię się wcale, że próbują tutaj wmówić ludziom, że młodzież garnie się do boga.

A tak swoją drogą to mierzi mnie to całe gadanie o spotkaniu z bogiem gdziekolwiek. Chodziłem przez kilka lat na lekcje religii w szkołach i jakoś żadnego boga tam nie spotkałem nigdy. Nie słyszałem też żeby ktokolwiek go spotkał gdziekolwiek. Ci co twierdzą, że go widzieli jakoś nigdy nie mogli tego udowodnić.
Druga sprawa, że strasznie irytujące jest to, że rodziców, którzy wyznają inne wartości niż katolickie, nazywa się "nieodpowiedzialnymi". Powiedziałbym nawet, że to nie tyle irytuje co nawet oburza a wręcz wkurwia. Że niby osoby, które próbują indoktrynować młode umysły za pomocą religii i wmawiać młodym ludziom, że nie potrzeba dowodu na istnienie nadprzyrodzonych istot, są bardziej odpowiedzialni?


Link podesłała Kasia.