Były duchowny o problemie pedofilii wśród księży.
Owszem, Kościół przedstawia sam siebie jako rzeczywistość z innego porządku i dlatego nieporównywalną z innymi instytucjami społecznymi czy politycznymi. To jednak spojrzenie wewnętrzne – ci, którzy je podzielają, powiedzą, że jest ono skutkiem „wiary”, zaś ci, którzy nie, że to skutek konstytutywnego dla wspólnoty religijnej fantazmatu: czyli pozostającego poza wszelką kontrolą i krytyką podstawowego założenia – przekonania, wokół którego rozwija się logika systemu religijnego. Nie ma jednak powodu, dla którego zewnętrzny obserwator obecności Kościoła w życiu publicznym miałby podzielać wewnętrzne, tożsamościowe przekonanie chrześcijan i jego specyficzną logikę. I tym bardziej nie ma powodu, by jego obserwacje uznawać za „świętokradcze”. Działania instytucji kościelnych w życiu publicznym nie różnią się niczym istotnym od działań innych systemów, struktur i instytucji silnie skoncentrowanych na obronie własnej tożsamości i pozycji – także wtedy, kiedy instytucje kościelne podają religijną motywację swoich działań. Analizowanie ich działania z pomocą dostępnych narzędzi socjologicznych i psychologicznych jest więc naturalne i właściwe.
No cóż, oczywiście artykuł nie trafi do tych, którzy uważają, że KK jest namiestnikiem Boga na ziemi ale w sumie nie o to mi chodzi.Całość znajdziecie na polityka.pl