Techno to syf!
Powiedziałam księdzu, że nie potrafię zerwać z muzyka techno. On poprosił mnie o telefon z którym miałam muzykę. Nie chciałam mu go dać, bo coś mnie blokowało i mówiło mi w środku, że jak oddam telefon to on na pewno skasuje moją ulubioną muzykę. Jakimś cudem jednak dałam mu ten telefon z zastrzeżeniem żeby nic nie kasował a tylko mi powiedział co ewntualnie nadaje się do skasowania i kiedyś tam może to skasuję. Podczas przeglądania plików z muzyką kilka z nich skasował. To co się we mnie wtedy zaczęło dziać było szokiem. Ręce mi drżały, obudziła się we mnie agresja. Rzuciłam się wręcz na księdza próbując wyrwać z jego rąk mój telefon. Nie potrafie opisać tego cierpienia które mi towarzyszyło podczas kasowania muzyki. Skasował tylko kilka plików ze względu na ograniczony czas jaki miał. Wyszłam od nirgo cała roztrzęsiona. Był to dla mnie sygnał, że słucham syfu. Oszukiwałam się mówiąc, że spoko, spoko ten kawałek naprawdę nie może być zły. Z drugiej strony jest to też dowód na to, że wciąż toczy się niewidzialna walka o duszę człowieka. O moją duszę..O duszę każdego człowieka bez wyjątku.
Rozpoczynam serię z Dziennika byłej satanistki! A propos widzieliście kiedyś satanistkę słuchającą techno? ;) Choć to, że techno to syf to się zgadzam.